Menu

Książki mojej siostry

Pitu pitu

Książkowe urodziny, czyli jakie duże już jesteśmy

milvanna

Na koniec tego tygodnia przypadają szóste urodziny naszego bloga. SZÓSTE. Drapiemy się z niedowierzaniem w czoła. Wiemy wprawdzie, że są blogi, które żyją sobie o wiele dłużej. Wiemy również, że wiele osób pisze nieporównywalnie częściej niż my. Ale sześć lat to jednak szmat czasu, tuziny napisanych przez nas tekstów, setki komentarzy – czyli coś, czego zaczynając pisać zupełnie się nie spodziewałyśmy. W związku z tym, z okazji tych szóstych urodzin (pogubiłyśmy się wprawdzie w polskim systemie edukacyjnym i nie wiemy, czy blog idzie od września do szkoły, czy nie), mamy dla Was kilka faktów o Książkach mojej siostry i o nas.

8yN4d.gif?c=popkey-web&p=popkey&i=happybirthday-events&l=direct&f=

  1. Prawdopodobnie zdobyłybyśmy mistrzostwo nieogarnięcia w blogosferze, gdyby je kiedykolwiek zorganizowano. Postanawiamy coś zrobić, ale przejście do działania zajmuje nam jakieś 3 lata. To właśnie dlatego Książki mojej siostry, pomimo propozycji pomocy Janka, nadal nie przeniosły się na własną domenę, gdzie mogłyby odświeżyć wygląd. Cud, że w ogóle założyłyśmy bloga…

  1. Specjalnie dla naszej mamy, uruchomiłyśmy jednak wyjątkową usługę audio. Widzicie, nasza mama nie umie w Internety, w związku z tym nieraz czytujemy jej nasze wpisy. Czasem przez telefon. Mama żywiołowo reaguje, ale Internetów i tak nie chce się nauczyć. A szkoda, bo jest mistrzynią ogarnięcia i mogłaby zostać Dyrektorem Generalnym Książek mojej siostry, rozwiązując wiele naszych problemów organizacyjno-decyzyjnych.
  1. Notorycznie przegapiamy terminy zapisów na kluczowe blogerskie imprezy, na które chcemy pojechać. O rejestracji na ubiegłoroczną Blogowigilię przypomniała nam Agata z Qrkoko, a o zapisach na tegoroczne Blog Forum Gdańsk Agnieszka. Chętnie pojechałybyśmy do Gdańska, choć czujemy się nieco zagubione na tak dużych imprezach. Zobaczymy, czy się uda.

holiday_awkward

  1. Ten rok to Wielki Kryzys Książek mojej siostry – mnóstwo czasu pochłonęły nam zupełnie inne obowiązki, z pisaniem było ciężko. Tak, wiemy, że wszystko jest kwestią organizacji i że mogłybyśmy wstawać godzinę wcześniej lub kłaść się godzinę później, ale jednak doszłyśmy do wniosku, że niech to miejsce zostanie dla nas odskocznią od obowiązków i problemów, miejscem, które chcemy (a nie mamy obowiązek) tworzyć. Grendella ma wprawdzie czasem myśli, żeby rzucić to wszystko, ale Milvanna stanowczo się sprzeciwia i tłumaczy, że wystarczy poczekać na lepszy czas. Dobrze, że jesteśmy dwie.
  1. No to zdmuchujemy te świeczki i wypowiadamy życzenie: OBYŚCIE NADAL BYLI Z NAMI! I oczywiście wpadajcie na urodzinowe drinki! Poczytamy sobie razem i pogadamy o książkach…

gatsby-leo-051113

  1. A może macie do nas jakieś pytania? Albo życzenia, które mogłybyśmy spełnić? Dajcie znać :) A jeżeli chcecie nas obsypać prezentami – nie bądźcie nieśmiali :)

Magia książek, rękodzieła i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

milvanna

Jeżeli jest coś, czego nauczyły nas przygody Harry’ego Pottera i jego przyjaciół to fakt, że nawet jeśli jesteśmy wyjątkowi, niesłychanie mądrzy, ba, nawet jeżeli jesteśmy wybrańcami, to niewiele możemy zrobić w pojedynkę. Dlatego też postanowiłyśmy połączyć moce podlaskich blogów i wesprzeć Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Tak zaczęła się nasza współpraca z niezwykle utalentowaną Qrkoko.

WP_20160108_0051Cirilla czeka na Qrkoko. Liczyła, że przyjdą też koty.

WOŚP jest z nami prawie przez całe nasze życie. Podczas jednego z pierwszych finałów Grendella biegała po klatce schodowej, zbierała pieniądze od sąsiadów, a potem wiozła je do białostockiego sztabu. Ledwie nastoletnia Milvanna wylicytowała kiedyś na mrozie dużo za dużą koszulkę (bardzo dobra bawełna, nadruk nie sprał się do dziś). Sprzęt zakupiony przez WOŚP uratował naszej babci życie. Co roku wzruszamy się, kiedy widzimy jak wielu ludzi na różne sposoby angażuje się w akcję. Na pewno duży wpływ na to ma charyzma Jurka Owsiaka. Jesteśmy jednak przekonane, że gdzieś w tym wszystkim musi tkwić odrobina magii.

A magia oraz miłość do Harry’ego Pottera (no i koty, oczywiście) połączyły nas z Qrkoko. Razem chciałybyśmy dodać od siebie cegiełkę, by podczas dwudziestego czwartego już finału pomóc tym najmłodszym i tym najstarszym. I tak oto wy również możecie pomóc, licytując przedmioty na naszej aukcji.

grafikawosplogo

Qrkoko specjalnie na tę okazję przygotowała własnoręcznie piękne kolczyki. Jak wiadomo, w rękodziele zawarta jest zaawansowana forma magii, dostępna tylko dla tych, którzy przyszli na świat z wrodzonym talentem lub poświęcili wiele czasu na zgłębianie jego tajników. Qrkoko należy do tej pierwszej grupy (dalej nie rozumiemy, dlaczego jeszcze nie dostała listu z Hogwartu) i chciałaby podzielić się z Wami odrobiną magii w postaci przepięknych kolczyków.

kolazwosp2Magia rękodzieła.

My zaś dorzucamy od siebie najnowsze wydanie „Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego”, pięknie ilustrowane przez Jima Kay’a, oraz kolorowankę, która przeniesie Was do świata czarodziejów. Książki same w sobie zawierają element magii, pozwalają nam przecież na wskakiwanie do tak różnorodnych światów. Harry jest chyba jednak najbardziej magiczny ze wszystkich. Gdyby nie on, Milvanna pewnie nigdy nie czytałaby tak dużo i tak chętnie. Pewnie nigdy nie przeczytałaby Sapkowskiego i Tolkiena. Przez co pewnie nie miałaby o czym rozmawiać z Grendellą. Grendella wstydziłaby się, że jej siostra jest mugolem. A ten blog nigdy by nie powstał. Czy to nie byłoby smutne życie?

wospkolaz1Magia książek

Zapraszamy Was serdecznie do licytacji w naszej wspólnej aukcji, z której cała kwota zasili konto WOŚP:

http://charytatywni.allegro.pl/kolczyki-recznie-robione-2-ksiazki-harry-potter-i2698687

Dajmy sobie nawzajem i innym trochę magii :)

I obejrzyjcie nasz film - Oscara też przeznaczymy na WOŚP!

Zerkając wstecz, czekamy na 2016

grendella

Podsumowania nie leżą w naszej naturze, nie będziemy więc sprawdzać ilości przeczytanych w tym roku książek, liczyć stron, czy wpisów na blogu. Pewnie wszystkiego mogło być więcej ;). Ale jednak działo się dużo, choć w głowie zostają tylko migawki.

Najpierw oszołomiła nas wiadomość o tym, że Książki mojej siostry zostały nominowane do finału Konkursu na Blog Roku 2014. Dziękujemy Wam za te wszystkie emocje, bo bez Waszych głosów by się nie udało.

LITERACKIE_I_KULTURALNE__Ksiazki_mojej_siostry1

W międzyczasie Milvanna ścięła włosy, a Grendella nie. Obie zmieniłyśmy pracę. Skakałyśmy do wody z pomostu nad jeziorem. Poznałyśmy mnóstwo wspaniałych ludzi. Jadłyśmy pyszną belgijską czekoladę. I pyszne podlaskie kartacze. Przeczytałyśmy sporo dobrych i trochę słabszych książek (nie wszystkie doczekały się wzmianki na blogu). Obejrzałyśmy  sporo filmów i seriali (Milavanna więcej niż Grendella). Zapomniałyśmy zarejestrować się na kilka ważnych wydarzeń blogowych. Nie zapomniałyśmy pojechać na Blogowigilię. Wiecie co? To był naprawdę fajny rok!

12360309_921697237913782_5070963471969385133_n1

Postanowienia noworoczne również nie leżą w naszej naturze, ale zmiany nadejdą. Poczekacie, zobaczycie :). Na pewno nie zamierzamy znikać, kto wie, może uda się wprowadzić trochę więcej regularności?

A z okazji nadchodzącego roku, życzymy Wam, żeby nigdy nie zabrakło Wam marzeń do spełniania i planów do realizowania. I żebyście zawsze mieli odwagę być dokładnie tym, kim chcecie być!

be_who_you_want_to_be

Jak dawać książki, czyli kilka praktycznych uwag

grendella

Nieuleczalną przypadłością wielu z nas jest to, że nie tylko uwielbiamy książki znajdować pod choinką lecz również lubimy nimi obdarowywać innych. Nawet wtedy, gdy Ci inni wcale za czytaniem nie przepadają tak bardzo jak my. Cóż więc robić? Machnąć ręką i kupić kolejne skarpetki? Niekoniecznie. Warto jednak wziąć pod uwagę kilka drobiazgów.

ksika_prezent

Tak opakowanemu prezentowi trudno będzie się oprzeć.

Po pierwsze, nie bądźmy, jak kaznodzieje, wychodzący z założenia, że książka to jedyny słuszny prezent. Wszyscy wokół nas wiedzą, że czytamy. Prawdopodobnie wiedzą też (bo powtórzyliśmy to minimum 665 razy), że w tym roku oszaleliśmy na punkcie [tu wstaw tytuł]. Nie wykorzystujmy świąt, jako okazji, by wcisnąć naszym bliskim ten akurat tytuł bez względu na to czy są zainteresowani, czy nie. Poszukajmy czegoś, co trafi w ich gusta czytelnicze, nie w nasze.

Po drugie, skoro jesteśmy przy gustach, odkryjmy, co tak naprawdę interesuje osobę, którą chcemy obdarować. Niby oczywiste, a jednak nie zawsze brane pod uwagę. Wujek ma hopla na punkcie historii II wojny światowej i pochłania książki historyczne na ten temat? Super. Najprawdopodobniej, przekona go fikcja historyczna w postaci „Legionu” Elżbiety Cherezińskiej.

Po trzecie, róbmy research, który może przyjąć różne formy. Można obejrzeć sobie wirtualne półki naszych znajomych na portalach w stylu Lubimy czytać, ale chyba nie tak wiele osób je aktualizuje, więc nie jest to metoda najskuteczniejsza. Można też obejrzeć półki prawdziwe. Kolega ma wszystkie książki Nesbo, oprócz jednej? – problem z prezentem rozwiązany. Oczywiście, osoby czytające można również wciągnąć w rozmowę, dotyczącą ostatnio przeczytanych książek, co pozwoli nam zorientować się jakich nowości nie warto kupować. Z kolei z kimś, kto czyta niewiele zawsze można pogadać o filmach, czy serialach i znaleźć książkę w podobnym klimacie. Kuzynka uwielbia atmosferę „Downton Abbey”? Jest szansa, że może przypaść jej do gustu „Powrót do Brideshead” Evelyna Waugha.

Po czwarte, dając książkę osobie, która nie czyta, lub czyta bardzo okazjonalnie, wyjaśnijmy dlaczego dajemy jej akurat tę książkę, na przykład dołączając do prezentu krótki liścik. Masz współlokatora, który każdą wolną chwilę spędza, grając w gry komputerowe? Spokojnie możesz podarować mu „Player One” Ernesta Cline’a, pisząc parę słów o tym, że ta książka to właściwie hołd złożony „gejmerom” i ich fascynacji wirtualnymi światami. Bardzo prosty sposób, by pokazać, że wzięliśmy pod uwagę zainteresowania naszych bliskich zanim wybraliśmy dla nich książkę.

774859fdd811871def8aaeaa19e837f7Minimalistycznie i elegancko.

Po piąte, oprzyjmy się pokusie podarowania przyjaciółce całej serii. OK, rozumiem, że fajnie by było pospekulować sobie wspólnie o tym, co tak naprawdę spotka Jona Snowa w „Pieśni Lodu i Ognia” George’a R.R. Martina. Ale serio, pierwszy tom wystarczy. Jeśli przyjaciółka złapie bakcyla, to resztę też przeczyta z wypiekami na twarzy. A jak nie, nie będzie czuć się winna, a książki nie staną się smutnym wyrzutem sumienia.

Po szóste (i chyba najważniejsze), jeśli już kogoś obdarowaliśmy książką, powstrzymajmy się przed pytaniem przy każdej nadarzającej się okazji, czy już przeczytali i czy aby na pewno im się podobała. Nie wywierajmy presji, bo chcieliśmy przecież sprawić przyjemność, a nie wpędzać w poczucie winy. Pogódźmy się z tym, że być może ten ktoś, komu tak długo wybieraliśmy książkę, nigdy do niej nie zajrzy. Albo zajrzy i odłoży zniechęcony. Tak też może się zdarzyć, ale cierpliwość często popłaca. Kiedyś zachwycona przyjaciółka dziękowała mi za książkę po ponad dwóch latach, wtedy gdy już nawet nie pamiętałam, że jej ją dałam ;).

 

© Książki mojej siostry
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci