Menu

Książki mojej siostry

"Podwójne życie Pat" Jo Walton, czyli efekt motyla i kobieta jakich wiele

grendella

„Dziś zdezorientowana”, pisali w karcie pacjenta. Zdezorientowana. Mniej zdezorientowana. Bardzo zdezorientowana” (str.9). Tak otwiera swą powieść - Podwójne życie Pat - Jo Walton i słowa te wryły mi się zaskakująco głęboko w pamięć. Bo właśnie tego zdezorientowania - zapominania kim są otaczający mnie ludzie, gdzie jestem, co mam zrobić, co się wydarzyło naprawdę, a co nie – boję się, kiedy zdarza mi się myśleć o starości. Podobnie zdezorientowane, bardziej lub mniej, bywają moje babcie, dla których czas staje się coraz bardziej elastyczny, a wydarzenia z zamierzchłej przeszłości wydają się bardziej realne niż te z wczoraj. Smutno mi, gdy dowiaduję się, że jedna z nich zerwała się w środku nocy, żeby ugotować barszcz albo gdy widzę, że druga zapomniała jak się robi szydełkiem, co przez tak długi czas stanowiło stały element jej życia. Trudno jest patrzeć, jak ukochane osoby stają się zdezorientowane, apatyczne, milczące. Rozumiem, że tak musi być, ale samo rozumienie nie przynosi ulgi.

3f8a654269

Podwójne życie Pat nie jest jednak książką o starości, choć główną bohaterkę poznajemy w domu opieki w wieku prawie dziewięćdziesięciu lat, zdezorientowaną, doświadczającą dziwnego rozdwojenia, pełną sprzecznych wspomnień, jak gdyby miała dwie historie, dwie linie życia, które ostatecznie doprowadziły ją do tego miejsca:

"Był ten sam rok, nieważne który. Chodzi o to, że to, co nie powinno się różnić, jednak się różniło. Miała czworo dzieci, albo troje. W domu opieki była winda albo tylko fotel schodowy. Pamiętała rzeczy, które nie mogły jednocześnie być prawdziwe. Wiedziała, że Kennedy został zamordowany i że odmówił ponownego kandydowania po konflikcie z Kubą. Niemożliwe, żeby wydarzyły się obie sytuacje" (str. 18).

No niby niemożliwe, ale właśnie zaprzeczenie tej niemożliwości leży u podstaw zamysłu narracyjnego autorki. Wspomnienia Patricii dotyczące okresu dzieciństwa, późniejszych studiów na Oksfordzie, pierwszej pracy w szkole dla dziewcząt są takie same. Bohaterka kroczy prostą drogą do momentu, gdy w jej życiu pojawia się Mark, mężczyzna, z którym prowadzi interesujące rozmowy, który pisze do niej płomienne listy. Zakochana dziewczyna musi podjąć decyzję: wyjść za niego za mąż czy nie? Rozdroże i dwa kierunki. Tak lub nie.

Tu właśnie zarówno prywatne życie Patricii jak i zewnętrzny świat, w którym żyje ulegają rozszczepieniu. W tym, w którym powiedziała „tak”, relatywnie spokojnym, bohaterka zostaje nazwana przez męża Trish i rezygnuje z własnego imienia, własnych pieniędzy, własnej pracy, by wspierać karierę niezbyt (oględnie mówiąc) sympatycznego męża, zajmować domem, znosić przejmujący, brutalny chłód w związku i kolejne trudne ciąże. W tym, w którym powiedziała „nie” i w którym zimna wojna przerodziła się w konflikt nuklearny, ma na imię Pat i jest niezależną, przełamującą schematy autorką poczytnych przewodników po Włoszech, która znalazła prawdziwą miłość w kobiecie. Narracja toczy się dwutorowo w następujących po sobie rozdziałach, zaglądamy do Trish, by za chwilę zobaczyć co słychać u Pat. W obu życiach są momenty dobre i złe, w obu bohaterka obdarza bezwarunkową miłością i wychowuje kilkoro dzieci. W obu odchodzi jednak samotnie, zmagając się z nieubłaganie postępującą demencją. W obu otoczona jest przez chłodny personel domu opieki, podczas gdy dzieci żyją własnym życiem i podejmują własne decyzje. Ich życie toczy się dalej.

A jak toczą się życia samej Pat? Nie chcę zdradzać szczegółów. Ale oba z nich wydają się równie przekonujące, nakreślone z dbałością o najdrobniejsze detale. I choć Jo Walton nie oferuje spektakularnych zwrotów akcji, relacjonując skrupulatnie kobiecą codzienność, czasem przejmującą smutkiem, a czasem radosną, trudno mi było tę książkę odłożyć. Może dlatego, że obie Pat wydają się równie prawdziwe, a my pozostajemy w napięciu chcąc odkryć, która wersja wydarzyła się „naprawdę”? Może dlatego, że też stanęliśmy kiedyś na rozdrożu i wybraliśmy jedną z dróg, a teraz nie możemy powstrzymać się od pytania, co by było gdyby? Może dlatego, że zadajemy sobie pytanie, czy nasze indywidualne, osobiste decyzje mają wpływ na rzeczywistość? A może dlatego, że zastanawiamy się, na ile zostaliśmy ukształtowani przez otaczających nas ludzi?

Wszystkie te echa pobrzmiewają w Podwójnym życiu Pat, powieści kobiecej, choć nie tylko dla kobiet, fantastycznej, choć element fantastyczny nie będzie przeszkadzać tym, którzy za nim nie przepadają, magicznej w swej prostocie, choć wywołującej refleksję. Czy Jo Walton podpowie nam, którą drogą podążyć, gdy znajdziemy się na rozdrożu? A czy Kot-Dziwak pomógł kiedyś Alicji swoją odpowiedzią? Zdecydujcie sami.

- Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? - mówiła dalej.
- To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść - odparł Kot-Dziwak.
- Właściwie wszystko mi jedno.
- W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
- Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

Bardzo polecamy też Wśród obcych tej samej autorki. Obie byłyśmy pod wrażeniem, przeczytajcie naszą blogową rozmowę na temat tej książki.

 

Jo Walton. Podwójne życie Pat. Przekład Maciejka Mazan. Świat Książki, Warszawa, 2015.

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • agnes_plus

    Przeczytam na pewno, "Wśród obcych" mnie uwiodło, ciekawe, czy z tą będzie tak samo?

  • grendella

    mam nadzieję :)

  • Gość: [Janina] *.koba.pl

    Świetna recenzja, książkę koniecznie przeczytam. Piszesz, iż kiedy staniemy na rozdrożu musimy wybrać jedną z dróg i to często zdecyduje o naszym dalszym życiu. Jestem po lekturze poruszającej książki Douglasa Kennedy, Ta chwila, gdzie autor pisze: "Przede mną droga. Nowy dzień. Nowe doświadczenia. Nadzieja na coś innego. Ale i lęk, że tego więcej nie znajdę. I potrzeba, wręcz konieczność walki z tym lękiem.{...} I czasem, pośród tego wszystkiego, nagle... Ta chwila. Chwila, która może wszystko zmienić. Albo i nie.{...} Czy kiedykolwiek wyzwalamy się od wpływu tej chwili?". Czy kiedykolwiek wyzwalamy się od wyboru drogi czy od wpływu chwili na nasze życie? Czasem ten wybór jest trafny, czasem nie. Czasem odnajdziemy swoją drogę i znów zbłądzimy. "Nasze wybory decydują o wszystkim i o niczym"- pisze Kennedy. Mimo wszystko to i tak warto wybierać swoją drogę i fascynować się chwilą. Życie daje mnóstwo możliwości ale i rozczarowań. I tak do końca życia. Nowy dzień, nowe doświadczenia, nadzieja ale i lęk i samotność.

© Książki mojej siostry
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci